Cztery miesiące zajęło mi zapominanie i przypomnienie sobie o tym, tutaj.
Dużo się działo. Co do poprzedniej notki, to tak, udało mi się. Chyba. Częściowo. Jakoś. Po trochu.
Mam pomarańczowy zegarek, a na ścianach plakaty, jeden jest nawet ważniejszy od pozostałych.
Idę do przodu, mam taką przynajmniej nadzieję, taką chęć.
I piszę, popełniam grafomanię w autobusach i w parkach, na łóżkach i ścianach, oby do przodu.
Nastrój:
tagi: